|
piątek, 12 marca 2010
Znalazłem dziś w sieci myśl, która wzbudziła tyle emocji, że postanowiłem się nią podzielić. Autorem jej jest niejaki "~Czarny Frank". A pod sercem matki bije serce mniejsze,
niedziela, 28 grudnia 2008
Święta święta i po świętach. Jakoś zewnątrznie ciężko je było odczuć choćby przez brak śniegu i ogólną szarość za oknem. Na szczęście wewnętrznie i rodzinnie mogę zaliczyć tegoroczne Boże Narodzenie do jednych z najlepszych. Tuż przed świętami odbierając życzenia przesłane przez znajomych na portalu nasza-klasa zauważyłem w wielu galeriach obrazek - manifest o treści: Wiem wiem, zaraz odezwą się głosy malkontentów dla których życzenia wysyłane smsem czy emailem nie są życzeniami szczerymi a jedynie bezsensowną "masówką". A ja widzę to inaczej - nawet jeśli życzę smsem, to wybierając osobę z listy konaktów jestem świadom swojego wyboru. A jesli jestem świadom, to wiem co i komu życzę, czyli życzę szczerze...
środa, 26 listopada 2008
Dziś dla odmiany dwa zdjęcia zrobione z okna gabinetu na dowód, że żyjemy bliżej natury. Codziennie około godziny 9:00 przed południem zlatują do naszego ogrodu różne ciekawe ptaki w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Na pierwszym - SÓJKA (Garrulus glandarius) - para sójek jest stałym bywalcem naszego ogrodu:
Na drugim - DZIĘCIOŁ DUŻY (Dendrocopos major) - na razie widziałem go tylko 3 razy...:
wtorek, 25 listopada 2008
Dzisiejszą notkę piszę w ramach odpowiedzi na komentarze pod poprzednim wpisem i wyniku kilku przemyśleń, na które miałem czas z powodu mojej choroby. Tak się składa, że moje poglądy na ekologię do tej pory były dosyć mocno spolaryzowane. W większości to zasługa mojej żony, która uczuliła mnie na pewne aspekty. Decyzja o zamieszkaniu w domu za miastem również podszyta była ideami życia bliżej natury i w zgodzie z nią oraz dążenia do pewnej samowystarczalności. I to - myślę - jest kluczem do zdrowego rozumienia problemu. "Nowa wiedza" może dlatego jest druzgocąca, że nie mam na pewne sprawy wpływu. Kesz, odkąd został wynaleziony, zawsze znajdował nienajlepsze zastosowanie. Jego negatywny wpływ na naukę jest jednak niedopuszczalny. W tej sytuacji pozostaje chyba tylko wzruszyć ramionami i zająć się swoim ekologicznym poletkiem "bliżej natury" - przynajmniej do czasu, kiedy mój głos pozostaje bez wpływu na globalny bieg zdarzeń...
piątek, 21 listopada 2008
Jakiś czas temu wysłuchałem w Trójce audycji z udziałem prof. Jaworowskiego, który twierdził, że informacje o dziurze ozonowej, wpływie działalności człowieka przez produkcję dwutlenku węgla na globalne ocieplenie są wyssane z palca. Nie dalej jak wczoraj zakończyła się konferencja naukowa "Humanistyczne aspekty techniki", w której aktywnie uczestniczyłem. Wiedza, którą posiadłem w wyniku wysłuchanych referatów, jak i rozmów kuluarowych wytrąciła z równowagi moje nie tak dawno odzyskane poczucie spokoju i stabilizacji. Okazuje się, że tezy przedstawione przez wspomnianego trójkowego gościa są jak najbardziej prawdziwe. Dziura ozonowa, która ma stanowić takie ogromne zagrożenie, a spowodowana m.in. stosowaniem freonów, tak naprawdę istnieje w niezmienionej formie od tysięcy lat nad Antarktydą. Prawdopodobnym sprawcą całego pseudonaukowego zamieszania była firma, której właśnie wygasał patent na freony i musiała by go uwolnić dla innych potencjalnych producentów. Podsumowując - żyjemy w matrixie kreowanym przez media karmione dużą kasę płynącą do kieszeni pseudonaukowców. Pozostaję w stanie zdruzgotania intelektualnego. Myślę, że nie szybko uda mi się ochłonąć.
wtorek, 18 listopada 2008
Nie wiem czemu, ale mieszkanie w domu za miastem nieodłącznie kojarzy mi się ze zwierzętami. W minioną sobotę do naszego "zwierzyńca" dołączył pies - Clifford (ciekawe czemu takie imię wymyśliła córa ;) ...) No i od soboty mamy ubaw po pachy z obserwowania wzajemnych relacji czworonogów. Wczoraj w ciągu dnia parę razy musiało się dojść do "zwarcia", bo posłania obu i drewno na rozpałkę były totalnie zdemolowane. Na szczęście dokładne oględziny obojga nie wykazały żadnych obrażeń. Mam niedoparte wrażenie, że z czasem Miłka i Clifford zawiążą solidną komitywę w walce o swoje prawa (micha i zabawa).
czwartek, 13 listopada 2008
Dłuugo się nie odzywałem... ale sporo się działo w moim życiu asymptotycznie dążąc do obecnego stanu. Przez wakacje remontowałem dom i zwiedziłem kawałek świata. A teraz mam swój własny, prywatny grajdołek za miastem, w którym mógłbym się zaszyć na dłuższy czas dla fizycznej i psychicznej regeneracji. W końcu czuję się spełniony: mam kochającą żonę, dom, dwójkę wspaniałych dzieci, posadziłem już kilka drzewek, a kolejne czekają na wiosnę. Ach jak ja uwielbiam ten stan. Aż boję się, żeby nie popaść błogie "nicnierobienie" co może skończyć się bardzo źle. Pozdrawiam wszystkich zaglądających tu i obiecuję, że od dziś notki będą pojawiać się częściej.
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
"Był sobie raz mały chłopiec, który bardzo chciał spotkać Boga. (Julie A. Manhan)
poniedziałek, 31 marca 2008
Trafiłem ostatnio na definicję przyjaźni sformułowaną kiedyś przez Jana Pawła II "Prawdziwym przyjacielem jest ten, przy którym staję się lepszym" Zmienia to typowe podejście do przyjaźni jako bezpośredniej relacji osób. "Wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali"
wtorek, 25 marca 2008
Zastanawiam się czasem jak to jest...
|
|